Jak wyciszyć tę eco histerię i naprawdę zacząć coś zmieniać?

Jest źle. Wiemy to już wszyscy. Ekologia, dbanie o planetę mimo nawoływań od kilku dziesięcioleci, mimo że teraz już kole w oczy jak jaskrawe światło, nadal jest tematem bez rozwiązań.

Koszmar polega na tym, że ludzkość wpadła w pewną histerię i szamocze się, jak ryba w sieci. Im bardziej się szamocze, tym bardziej się zaplątuje. Robi się duszno nie tylko od smogu, ale też od wzajemnych oskarżeń.

Jak zacząć to zmieniać?

Jak każdy bajzel. Zatrzymać się. Zrobić remanent. Przegląd tego co jest, pomyśleć co z tym zrobić, uporządkować to i dopiero potem zaplanować i robić coś nowego.

Zanim wykończymy się jako kolejna cywilizacja.

Plan optymalny, globalnie? Postanowić zatrzymać produkcję plastiku, wszystkiego co generuje CO2, zatrzymać wyrzucanie wszystkiego gdzie popadnie (z morzami na czele).

Wypracować rozwiązania, które pomogą wielokrotnie wykorzystać to, co już jest naprodukowane. Mamy przecież globalnie potężną nadpodaż, której efekty można wykorzystywać jeszcze przez długie 10-lecia.

Uświadamiać i pomagać wdrażać rozwiązania ekologiczne krajom, które na dziś kompletnie nie widzą jeszcze problemu. Podejść do sprawy globalnie.

Kreatywność powinna pozwolić wymyślić genialnym ludziom pomysły z odpowiedzią na pytanie: „tylko jak to zrobić, żeby ci, którzy dziś nie chcą zrezygnować z zysków, znaleźli w tym źródła dochodów dla siebie? Jak nakarmić te koncerny, którym nigdy dość, ale które przecież są ślepe i w gruncie rzeczy nie będzie różnicy, na czym zarobią, czym je karmić? Jak dać im rozwiązania, które przy tym będą dobre dla ekologii i planety?”

Bardzo mnie boli, gdy słyszę histeryczne: „Nie używać plastiku, nie jeździć samochodami, nie jeść mięsa !!!!&@!!!$*@^@!!!!!”. Naprawdę nie w tym jest rzecz. Ludzi trzeba wykarmić, a nie każdy dobrze znosi dietę Wege, plastik już jest naprodukowany na setki lat, używajmy go teraz, dopóki się nie rozpuści, środki transportu już są, więc też o nie po prostu dbajmy, dopóki można, tylko rozważmy konieczność wdrożenia nowych rozwiązań.

Bogowie, mamy totalnie zagraconą zaśmieconą planetę. Bardzo. Jako zrównoważona minimalistka naprawdę jestem za tym, żeby najpierw się zatrzymać i ją uporządkować. I wszystko co na niej robimy. Można globalnie podzielić zadania, obszary, zakresy działań. Robienie czegoś nowego bez uporządkowania tego co jest, nie przyniesie żadnej sensownej zmiany. Ludzie będą dalej histeryzować, spotykać się, manifestować i krzyczeć, że trzeba to zmienić, a do tego atakować się za używanie plastikowych siatek i jedzenie mięsa, aż… Co?

Naprawdę to takie trudne? Zatrzymać się, pomyśleć nad planem, posprzątać i zacząć od nowa?

Nie. To akurat coś, o czym można powiedzieć „wystarczy chcieć”.

Ja tylko rzucam pomysł. Sprawdzony, bo skoro działa w życiu, to musi działać na tej planecie.

Zawsze jest wyjście.

Jednak dopóki będzie to się działo w takim chaosie, jaki mamy aktualnie, to jak to może zadziałać?

Update. Np. Gonciarz pokazuje, że Japonia jest tak trochę właśnie na tej drodze. Czyli ten kierunek wcale nie jest science fiction.

Kraje skandynawskie też szukają rozwiązań. Są ludzie i kraje, które aktywnie działają.

Tylko to nadal za mało i naprawdę musi być potraktowane globalnie.

Pożyjemy, zobaczymy.

2 uwagi do wpisu “Jak wyciszyć tę eco histerię i naprawdę zacząć coś zmieniać?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.