Ziemia mówi

Na początku stycznia, gdy wracaliśmy z podróży miałam silne poczucie, że w tym roku nie będę już tyle podróżować (chociaż powody miały być zupełnie inne, a one też się zmieniły – miałam mieć bardzo poważną operację, do której szykowałam się od jesieni, ale ani ja, ani lekarka prowadząca nie byłyśmy do końca przekonane, czy na pewno jest to teraz najlepsze. W styczniu, po kolejnej konsultacji, zdecydowałam, żeby poczekać, zobaczę co życie przyniesie, może powinnam iść inną drogą. Ale to było na początku miesiąca, nie było jeszcze nawet zalążka tematu pandemii.) Pomyślałam, że w końcu przyszła pora na odświeżenie mieszkania, bo w ostatnich latach wolniejsze środki wkładaliśmy w podróże (taki wybór). Faktycznie mieszkanie już się o to prosiło, a my dotychczas mało przebywając w domu nie przykładaliśmy do tego takie uwagi, bo „może być”. Jednak na początku tego roku czułam, że powinniśmy zrobić inaczej. Wracając do domu czułam, że to będzie rok dużych zmian. Oglądając różne materiały i ludzi, widziałam, że to bardzo silna tendencja. Ktoś powie „gadanie”. Pewnie, tylko ja akurat jestem w gronie ludzi, którzy starają się rozwijać, rozumieć, patrzeć i czuć szerzej. Dzięki temu, że bardzo chłonę nową wiedzę w tym zakresie, łatwo trafiam, jestem kierowana na odpowiednie źródła i osoby. Staram się kierować energię i uwagę w sprawy wg mnie istotne ( może kojarzycie nazwiska jak Joe Dispenza, Gregg Braden, Lipton, tematy związane z fizyką kwantową, epigenetyką, biologią przekonań, quantum, czyli obszarami, które bardzo wychodzą poza naukę, ale się nią już wspierają, dzięki czemu są dla mnie źródłem prawd, których dotychczas po prostu nie znaliśmy itd). Przynajmniej większość tej uwagi. Ale idźmy dalej.

Wracając do domu czułam, że odświeżenie mieszkania to priorytet. Czy to intuicja? Nie wiem. Wiem, że styczeń pozmieniał wszystko. Obrócił o wiele stopni.

Na koniec stycznia 2020 zaczęliśmy remont. Wszystko płynęło, tak jak powinno w życiu być. Jeśli coś idzie dobrze, to znaczy, że jesteśmy na dobrej drodze. M. dzięki różnym okolicznościom mógł się na tym skupić i wziął całą pracę na siebie. Kolory, faktury, jakoś łatwo się nam razem wybierało w markecie budowlanym. Naprawdę nie było nawet większych dylematów. Bez planu samo wszystko się ustawiało, dopasowywało. Koncepcja układała się bardzo płynnie, a założeniem było też wykorzystanie wszystkiego co mamy i jedynie odświeżenie i przeogranizowanie. Przyznam, że efekt mimo stosunkowo niewielkiego nakładu finansowego doprowadził mnie do łez wzruszenia. W mieszkanku przebywa się teraz po prostu wspaniale.

Od stycznia też dowiadywałam się o przebiegu i rozwoju coronawirusa. Z racji zawodowych byłam w kontakcie z chińczykami, którzy dodatkowo mieli przecież nowy rok, w trakcie którego nie pracują. Do połowy lutego wszystko stało. W Chinach rozwijała się kwarantanna. Fabryki w zdecydowanej większości stały, a jak wiadomo, cały świat opiera się na zasobach z Chin. Jesteśmy globalnie powiązani od dawna, tylko w momencie, gdy Chiny stanęły, zaczął hamować też cały świat. Zasoby mocy w Europie czy Ameryce zaczęły sapać z nadmiaru zleceń. Sapią do marca, gdy piszę tę notkę, a do tego nadal są uzależnione od Chin, chociażby w obszarze półproduktów, a transport morski stoi. Transport lotniczy ograniczony jest do minimum. Korona weszła do Europy. Zaczęły się kwarantanny. Zaczął się potężny strach, nielogiczny z punktu widzenia statystycznego. WHO ogłasza pandemię.

Jest końcówka marca. Pracuję kolejny tydzień w trybie home office. Bo mogę. Uważam to za błogosławieństwo i dar losu, bo mam co robić. Pracuję w domu, a właściwie w odświeżonym mieszkanku, tylko dlatego, że akurat teraz zdecydowaliśmy się na mały remont. Wychodzę ile muszę. Nie ze względu na siebie, ale innych. O siebie się dziwnie nie boję. Jestem spokojna. Może dlatego, że życiowo przywykłam do faktu, że tak naprawdę… czasami co ma być to będzie a co by to nie miało być, nie mam się co bać. Robię swoje. Przez to, że odpadły mi zajęcia, które wypełniały mi czas po pracy przez większość tygodnia, nie chodzę tańczyć (chociaż tańczę trochę do filmików z youtube, to jednak nie ma porównania do zajęć na sali), ćwiczyć (rozciągam się i pobudzam krążenie robiąc przerwy od pracy), nie ma wyjść do teatrów czy spotkań na mieście (ale chociaż bloguję częściej niż zwykle), nie chodzę na masaż czy inne zabiegi dla zdrowia, popołudniami mogę zajmować się innymi sprawami. Rysowanie ma swój czas. Materiały samo rozwojowe, poznawanie świata, zanurzanie w obszarach, którymi i tak się zajmowałam, ale teraz mam na to więcej czasu. Jestem spokojna, bo kocham Ziemię i naturę, bo żyję slow od lat i od lat rozwijam świadomość. To mi wystarczy. Robię swoje i czekam na to, co się z tego wszystkiego zrodzi, czy wyciągniemy wnioski.

&

Wydaje się nam, że rządzimy planetą.

Zaczęliśmy dusić Ziemię, więc ona pokazuje nam, jak to jest.

Od lat ekolodzy krzyczą o opamiętanie.

Natura przemówiła. Przyroda wzięła oddech zamykając nas w domach.

Zacznijmy myśleć i w końcu działać mądrze.

&

Myślimy że rządzimy na świecie, a świat właśnie oddał nam w postaci wirusa cały strach, jakim go wypełniamy jako gatunek. Spychamy na margines naturę. Trzymamy zwierzęta w klatkach, wycinamy lasy, zabetonowujemy co się da. Wykańczamy całe gatunki. Nie liczymy się z niczym, nie szanujemy własnej planety, własnego i jedynego domu a latami w kosmos i chcemy zasiedlać inne planety, które nie są wcale dla nas przeznaczone. Wyobrażacie sobie życie na takim Marsie? Nawet jeśli udałoby się ją zasiedlić, będzie to koszmarnie sztuczny ekosystem a tu mamy Ziemię, całą naszą, tylko wystarczy ją kochać i szanować.

Jestem tak strasznie spokojna, bo jeszcze we wrześniu 2019 pisałam o tym, jak zacząć to naprawiać. Na ironię, właśnie to się jakby stało, świat się prawie zatrzymał:

https://lifebyml76.wordpress.com/2019/09/24/jak-wyciszyc-te-eco-histerie-i-naprawde-zaczac-cos-zmieniac/

Ziemia dała nam szansę. Dała nam potężną szansę. Natura nie wypuściła kolejnej hiszpanki, która by zabiła miliony ludzi, co przy obecnym zagęszczeniu byłoby przekoszmarne jeszcze bardziej niż kiedyś. Natura wypuściła koronę, która głównie jest wirusem strachu, jak go niektórzy nazwali. Co się dzieje w taki krótkim czasie? Człowiek przerażony zatrzymuje się i chowa. Jak każde zwierzę. Co robią w tej chwili zwierzęta i przyroda. Mają wiosnę. Odradzają się w większym spokoju.

Łzy czuję kącikach oczu, gdy widzę i słyszę, że monitorowanie pokazuje czyste niebo, bez smogu, że w Wenecji pojawiły się ryby w czystej wodzie kanałów, że dzikie zwierzęta zaczęły się swobodniej czuć. Bardzo chciałabym, żeby znaleziono złoty środek współistnienia. Bardzo też myślę tu o ludziach wykorzystywanych za głodowe pensje, trzymanych w slamsach, głodzonych w obszarach ograniczonych zasobów. O tym bezwzględnym egoizmie przeciw ludzkości i naturze.

Niech świat wyciągnie z tej lekcji naprawdę poważne i porządne wnioski. Ja jestem tylko małym bytem, robię swoje, kochając siebie, swoje życie i kochając tę planetę poddaję się wyższym siłom. Wiem, że to z ich pomocą mogę więcej, niż z nimi walcząc, bo przegram. Zawsze. Niby jesteśmy takim mądrym gatunkiem. Pokażmy to. Przeprośmy świat i zacznijmy o niego dbać i z nim współistnieć. Drugiej szansy nasza cywilizacja może nie dostać.

Zdjęcie: Podlasie 2019

9 uwag do wpisu “Ziemia mówi

  1. Zastanawiam się nad tymi słowami „Zacznijmy myśleć i w końcu działać mądrze.” Jak myśleć i jak działać mądrze? Przecież tu chodzi o pieniądze władzę tego nie powstrzymasz. Ludzka pycha jest nie do powstrzymania. Ludzie nawet na wirusie będę robić biznes, na ekologii itd.

    Polubienie

    1. Tak, pewnie że za tym wszystkim stoi pycha i chciwość. Wiesz, ja to pisałam do ludzi, jako gatunku. Bardzo. Takie głośne myślenie. Jeśli korona wirus nie nauczy niczego tych, którzy mają na to wszystko naprawdę wpływ, to cóż. Może czytałeś, że z roztapiających się lodowców uwalniają się kolejne wirusy, których nasz organizm nie zna. Globalne ocieplenie i ochłodzenie jest faktem i zjawiskiem, które występuje na Ziemi od milionów lat, tylko teraz je przyspieszamy i zaburzamy jego przebieg. Mamy takie wspaniałe technologie i możliwości, żeby fajnie funkcjonować na Ziemi, a widzimy wszyscy to szaleństwo zachłanności, zatrzymane na dziś przynajmniej. Nie wiem, mój drogi, naprawdę nie wiem i czekam jak wszyscy. Tylko w spokoju, chociaż magnezu teraz łykam więcej niż zwykle, bo strach miliardów ludzi nie może się nie udzielać, a go po prostu nie współodczuwam w aspekcie koronowym, ale w zwykłym, współludzkim. Mam ochotę przytulić cały świat i powiedzieć „to minie”.

      Polubienie

        1. No to chyba też czujesz spokój płynący z natury ? Pewnie, przytulam Cię 🙂. Ja jestem z natury przytulas, bo to strasznie ludzki i dobry gest.

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.