Zaklęta korona. Ml76. Kerby Rosanes

Pandemia, a jednak jesteśmy wyjątkowym gatunkiem. Bajka o koronie

Dawno, dawno temu, w dalekiej krainie żyła sobie korona. Była bardzo, bardzo mała i właściwie nikt nie wiedział i jej istnieniu. Ale wiedział o niej zły dżin, który chciał rządzić światem ludzi. Pewnego dnia dżin wpadł na podstępny pomysł i rzucił na koronę okropne zaklęcie: ludzie, którzy mieli do czynienia z koroną zaczynali się źle czuć, a niektórzy nawet umierać, a wszyscy, którzy o niej słyszeli zaczęli się jej bać. Strach padł na cały ludzki gatunek. Korona była bardzo nieszczęśliwa i gdzie próbowała uciec, tam szło za nią złe zakręcie.

Nikt nie wiedział, jak zdjąć zaklęcie z korony, a zły dżin nawet nie miał zamiaru powiedzieć, co zrobić. Nie dawał się namówić żadnymi prośbami, ani groźbami. Za bardzo mu się podobało, że ludzie się tak boją korony i że niektórym może aż tak szkodzić, chociaż to nie była jej wina. Ona była na Ziemi od bardzo, bardzo dawna i żadnemu innemu stworzeniu nie robiła nigdy krzywdy. Jak wiele innych małych bakterii, wirusów i innych takich bytów.

Było niedobrze. Ludzie bardzo się bali korony, przez co zaczęli się odsuwać też od siebie, bo nie chcieli, żeby między nimi przechodziła. Wszyscy robili się bardzo nieszczęśliwi. Dżin rósł w siłę zadowolony ze swojego sukcesu. Zdawało się, że nic nie pomoże, a ludzie zaczęli szukać broni przeciw biednej koronie.

W innej dalekiej krainie, w małej wiosce, żyła mała dziewczynka. Dziewczynka nie miała pojęcia, co się dzieje na świecie i była całkiem szczęśliwa i spokojna. Pewnego dnia wrócił z dalekiej podróży jej brat. Po całym dniu radosnych powitań brat położył się znużony na drzemkę. Dziewczynka usiadła koło niego ciesząc się jego obecnością. W zupełnej ciszy, jaka nastała, dziewczynka usłyszała cichy płacz. Zasłuchała i zapytała cicho „kto tak płacze?”, na co usłyszała jeszcze cichsze „to ja, korona, płaczę, bo nie wiem, gdzie jestem i dlaczego i bardzo się boję”. Brat był silnym i zdrowym mężczyzną i nawet nie wiedział, że przywiózł koronę. bo była tak mała, że niewidoczna gołym okiem, a nawet nie była widoczna pod urządzeniami wielkich naukowców. Nikt w wiosce jej nie widział, bo wszyscy byli zdrowi i silni, mimo różnego wieku. Dziewczynka się zaciekawiła koroną i zaczęła z nią rozmawiać cichutko. Na początku przestraszona korona nie chciała słuchać, walczyła o siebie, ale kojący i ciepły głos dziewczynki zaczął ją wyciszać. Przestała się namnażać i zaczęła słuchać. Zaczęła rozmawiać z dziewczynką. Nie zbliżała się do niej, bo bała się ludzi, tak jak ludzie w innych miejscach bali się jej. Rozmawiała z dziewczynką każdego dnia. Z każdym dniem coraz bardziej się poznawały, opowiadając sobie o swoich światach. Rodzina myślała, że dziewczynka ma wyimaginowanego przyjaciela, jak to miewają czasami dzieci i nikt jej nie wierzył, gdy mówiła, że to tylko mała, śliczna okrągła kulka, no może kilka kulek, ale nie jest pewna. Korona, bo tak się te kulki nazywały, była faktycznie bardzo ładna z bliska. Niestety faktycznie w większych ilościach mogła szkodzić ludziom, ale przecież nie tylko ona. Dziewczynka już taka była, że akceptowała każdą istotkę spotykaną na drodze. Pewnie, że nie do wszystkiego się zbliżała, bo czuła, że są takie istoty, które tego nie chcą, ale akceptowała wszystkie. Małe i duże. Miała bardzo dobre i mądre, spokojne serduszko.

Pewnego dnia korona wyszeptała „od dziś przestaniemy rozmawiać, mój czas się kończy”. Dziewczynce napłynęły łezki do oczu „Ale dlaczego? Przecież dobrze ci tu”. „Tak, jesteś jedyną osobą na świecie, która mnie akceptuje i się mnie nie boi, ale daje mi spokój, a ja nigdy nie chciałam nikogo skrzywdzić” – odparła korona – „a to nie moje miejsce, jestem już bardzo zmęczona i muszę odpocząć”. Dziewczynka zaczęła płakać „Ale, ale ja, ja cię bardzo, bardzo kocham, korono, jeśli wolność jest dla ciebie ważna, to żegnaj”.

Te słowa małej dziewczynki, która się nie bała korony, a nawet szczerze ją pokochała, zdjęły niespodziewanie z korony zaklęcie złego dżina. Od tego momentu z każdą sekundą coraz mniej ludzi się jej bało i coraz mniejszej ilości osób robiła krzywdę. Mogła wrócić do swojego świata i znowu nikomu nie szkodzić. Pewnie, czasami ktoś się z nią budził, bo już na zawsze została wśród ludzi, ale już się jej nie musiał bać. Mała dziewczynka swoją akceptacją, spokojem, ale przede wszystkim miłością, oddała koronie wolność od klątwy, a ludzie znowu mogli się do siebie zbliżać i okazywać dobre uczucia i emocje.

Zły dżin znowu przegrał, ale znając życie pewnie obmyśla inny plan wpłynięcia na świat ludzi. Jednak jeśli będzie na nim dużo miłości, ludzie będą sobie bliscy i będą akceptować istnienie różnych form bytów w świecie, ucząc się jak z nimi współistnieć, to dżinowi zawsze będzie trudniej.

Dobranoc.

***

Dlaczego jesteśmy wyjątkowym gatunkiem? Bo mamy wyobraźnię, bo mamy nadzieję, wiarę, ufność, niektórzy nawet pewność, że będzie dobrze i dla nich to przejdzie bokiem, a jeśli ich jakoś dotyka, to ta sama nadzieja i ufność, a nawet pewność, nie pozwolą im się poddać, a nawet pomogą wspierać innych. Wola życia, ale też miłość jest najpiękniejszą siłą, która pomogła już niejednemu w niejednej trudnej, a nawet beznadziejnej sytuacji a przede wszystkim wyciągnąć z nich ważne dla siebie wnioski. Wszystko zależy od podejścia i odpowiedniego punktu widzenia. To potężna siła.

Zdjęcie : kolorowanka, Fantomorphia, Kerby Rosanes. Mam czas, wybrałam tę grafikę. Zaczarowana korona.

18 uwag do wpisu “Pandemia, a jednak jesteśmy wyjątkowym gatunkiem. Bajka o koronie

  1. Och, jesteśmy wyjątkowym gatunkiem, bo mamy duszę. Bo tęsknimy do nieśmiertelności, bo…
    A koronawirus nie zasługuje na taką piękną bajkę, o nie!

    Teraz może patrzymy na siebie trochę uważniej, życzliwiej, mimo to coś , co do nas przyszło, czego nie można lekceważyć, coś co jest śmiertelnie niebezpieczne.
    Chyba nie powinniśmy się „znieczulać” a odnosić do Kogoś większego, nieśmiertelnego, kto jedynie może zaspokoić ludzką tęsknotę do wieczności , miłości, nieśmiertelności.

    Polubienie

    1. Kasiu, wszystko co jest naturalne na Ziemi, ma takie samo prawo tu być jak my. Powinniśmy uczyć się z tym wszystkim współistnieć. Strach nie pomaga. Wszystkiego dobrego 🧡🌻

      Polubienie

      1. Marzenko, czy wirus Cov2 jest naturalny? I co to znaczy, „wszystko, co naturalne?”. Powiedziałabym raczej wszystko, co zostało stworzone ma prawo istnieć, ale nic, co zostało stworzone nie ma prawa niszczyć innego życia. Strach?
        Nazwałabym to Świadomością.
        Śliczne serduszko, i kwiatek. Nie mam takich ładnych ikonek, ale… buziaki wysyłam.
        P.S. Czuję, że trafiłam na osobę o specyficznym spojrzeniu na życie….. by nie powiedzieć światopoglądzie. Hm…

        Polubienie

        1. Wiesz, jako przedstawiciel gatunku, który tak szkodzi planecie nie chcę być hipokrytką. Czy kogokolwiek tu bronię? Wszystko i wszystkich, nikogo i niczego. My tak niewiele wiemy o naturze Natury, a akurat wirusy, na ile się orientuję, są u nas tak szkodliwe te odzwierzęce i to przeważnie od dzikich gatunków. One się do nas same nie pchają. Nie wiem czy cokolwiek w swojej naturze jest po to, żeby zabijać. Nie kojarzę. Itd. Itp. To wszystko nie jest takie proste, a budowanie silnych wibracji jest teraz wg mnie ważne. Strachu jest nadmiar. Miłość, wdzięczność za życie są teraz w deficycie. Po prostu. Hm. Nieśmiertelność. Odwieczny problem człowieka, zamiast po prostu doceniać życie. Nie sądzisz? Nie wydaje mi się, żeby mój światopogląd był specyficzny. Po prostu patrzę na życie i świat wielowymiarowo. A do tego szukam sposobów, żeby się podbudować. A przecież masa ludzi na świecie tak ma. Ja sobie wymyśliłam bajkę kolorując, pomogło, dlatego się podzieliłam 😊 Uściski 😘

          Polubione przez 1 osoba

          1. Wielkie dzięki za szczerość, przepięknie to napisałaś.
            A życie i nieśmiertelność to jedno( niech mi będzie wybaczone, jeśli przez małą precyzję wypowiedzi kogoś zmylę) Doceniać życie? Tak, tak sądzę, ale na tym ono się nie kończy..
            Buziaki

            Polubione przez 1 osoba

    1. Ładne. Potańczyłabym przy tym na łące, w ciepły dzień 💃❣️ może latem się uda… Bogowie, jak ja tęsknię za tańcem.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.