Dzień wyznania miłości

Piękna okazja. Podoba mi się.

Wszyscy mamy problem z wyznawaniem uczuć. Tak nas ten świat buduje. A szkoda, bo wyznanie miłości zawsze jest pięknym momentem.

Mam w życiu to szczęście, że „kocham Cię” słyszę często i od różnych osób. Tak, zdecydowanie czuję się kochana. I tak, zdecydowanie kocham. Nie wszyscy, których kocham o tym słyszą (a może powinni? :), ale myślę, że to się czuje i tak też jest dobrze. Kocham naprawdę dużo ludzi, ale też dlatego, że sobie na to kompletnie pozwalam i rozumiem, czuję różnice pomiędzy tymi rodzajami miłości. Miłość romantyczna jest w tym wachlarzu tylko jednym z elementów. Mam w sobie naprawdę tyle odcieni miłości, że mogłabym o tym książkę napisać (i może powinnam ;))

Szkoda, że nie uczy się już w szkole, że miłość jest piękna. Każda. No może poza miłością do zabijania, dręczenia, krzywdzenia itd. (pozdrawiam myśliwych i innych, którzy mają w tym pasję i życzę opamiętania).

To, że kochamy nasze pasje, naszych bliskich, przyjaciół, zwierzęta, to oczywiste i niezbędne minimum, do bycia istotą czującą. Bez miłości dusza jest pusta. Z resztą zwierzęta nas też kochają. Ba, bliscy i przyjaciele nas kochają. Tak, wiem, z wyznaniem miłości od/ do „obcych” bywa różnie, ale myślę, że nie ma co demonizować i negować, bo nie znamy definicji miłości drugiego człowieka. Tak, wiem, w tych czasach „kocham /cię” jest często używane do wszystkiego i kocha się nawet nowy krem do twarzy, albo buty. W sumie nie wiem, co w tym złego, bo jak coś mi robi dobrze, to czemu nie mogę tego kochać? Dlaczego miłość ma być tylko do wielkich i wzniosłych celów? No dlaczego? Miłość nie ma jednego imienia. Może przez to, że miłość nie ma jednego imienia tak boimy się ją wyznawać, bo nie chcemy być źle zrozumiani. Czasami mam takie fale kochania wszystkich i wszystkiego i od razu słyszę „Co ty wyprawiasz? „Kocham” traci wartość przez takie podejście”. No to kocham sobie z reguły w milczeniu, bo po cholerę mam to konfrontować. A jak pisałam niedawno, naprawdę szalenie kocham moje życie i lubię to artykułować, nawet jeśli to czasami gadanie do siebie. Ważne, że wiem, że to wszystko sobie pięknie działa i skrzy w serduchu i duszy i czasami, no czasami o tym przypomnę na głos 🙂 A że niby to tylko sympatia i gdzieś jest granica. No tak. Ale lubić coś, to lubić, a kochać, to kochać. No dlaczego mam dewaluować własne odczucie? Przecież to samo można czasami kochać, a czasami tylko lubić? Tak? No tak. Jeżu, czasami to wszystko jest niepotrzebnie komplikowane. Uczucia są tu i teraz. Nieważne, co było rok temu. Ważne, co jest dziś. Może o tym kiedy indziej, bo to jest wg mnie dość ważna kwestia. Słowa „bycie konsekwentnym” w odniesieniu do uczuć są bez sensu. Ale o tym naprawdę kiedy indziej. Jak nie zapomnę 🙂 Nic nie jest tak bardzo „tu i teraz” jak uczucia. To ani dobrze, ani źle, bo za chwilę może być inaczej. Czas pokaże. Jak się ma oczekiwania wobec miłości, to się cierpi. Piękne są te opowieści o pielęgnowaniu uczuć, ale to bajki. Życzeniowe podejście. Miłość to miłość, energia poza naszą wolą. Albo pozwolimy jej przepływać, albo nie. Czasami myślę, że po ludziach widać, gdy ją blokują w sobie. Jak sądzisz?

Czasami słyszymy „kocham Cię” z którym nie wiemy co zrobić. I tu jest błąd, bo z wyznaniem miłości nic się nie robi. Nie wiadomo czemu wydaje się nam, że coś trzeba z tym robić. A potem ludzie boją się kochać, boją się być kochanymi. Niedobrze. Niepotrzebnie. Miłość jest piękna. A że czasami mówi się, że doprowadza do łez, do dramatów, łamie serca? Hm. No to tu przyznam, że się z tym kompletnie nie zgadzam. To nie miłość to robi, a ego. Miłość wiadomo jaka jest. To nie miłość popycha do złego, a ego. Naprawdę.

„Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje.” Biblia, 1 List do Koryntian.

Ja się z tym kompletnie zgadzam. Reszta to ego. Wielcy ludzie już dawno tym mówili. Miłość nie ustaje, ale czasami przepływa w inne miejsca, więc dobrze się jej przyglądać i widzieć, gdzie jest, bo ona zawsze podąża swoją drogą i nie ma co z nią dyskutować. Warto ją widzieć, akceptować i przyjmować a przede wszystkim dawać dalej 😉

Bardzo kocham siebie, życie i ten cały dziwny świat i Was też kocham 🙂

Kochajmy. Po prostu. I mówmy o tym. Świat potrzebuje miłości.

Dziękuję, że jesteście.

Marzena

Zdjęcie: Praga, 2017. Ściana Johna Lenona.

PS. Bardzo ważne: pozwalajmy ludziom, zwierzętom itd. okazywać miłość tak, jak chcą i mogą. Nie budujmy oczekiwań, jak to powinno przebiegać, bo to czasami naprawdę prosta droga do czucia się nieszczęśliwym. Wyznawanie miłości nie musi być artykułowane słownie. Naprawdę. Uczmy się czuć i widzieć świat sercem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.