18 lat… O wolności w związku

Nie ma dwóch takich samych związków. Nie ma dwóch takich samych par. Nic dwa razy się nie zdarza. Nasze małżeństwo stało się pelnoletnie.

Czy to ideał? Nie wiem. Nie mam definicji.

Wiem, że takiego męża zawsze chciałam mieć. Takiego, przy którym czuję się bardziej wolna niż kiedykolwiek wcześniej. Męża, przy którym jestem sobą i czym tylko sobie wymyślę. Mężczyzny, przy którym idę taką drogą, jaką chcę I mogę. Jest wolnym człowiekiem, jak ja. Też idzie swoją drogą. Wspaniale mnie jednak wspiera, bo ja często z głową w swoim świecie… A on z tą siłą i odpornością na mnie i moją zmienność… No działa. I wraca.

Nie ufam definicjom miłości, dobrych czy złych związków albo relacji. Fajnie się o tym czyta, czy rozmawia, ale to tak nie działa. To jak prognozowanie pogody. Nie można definiować czegoś, co ludzie budują każdego dnia i tylko między sobą. Wszystkie nasze relacje takie są. Nie ma mocnych klisz, czy dobrej kalki. Nigdy nie miałam wyobrażenia, żeby mieć związek jak ktoś inny. Mimo fajnych wzorców. Ja chcę po swojemu. Po naszemu. Tylko tak działa dla mnie.

Jesteśmy razem. To specyficzna, bliska i zahartowana w ogniu i lodzie relacja I miłość. Z kompletną ufnością zostawiam losowi ciąg dalszy, właściwie od kiedy go zobaczyłam pierwszy raz w życiu. Dla mnie bardzo ważne, żeby on też był sobą w tym związku. Poznajemy się ciągle, jak ciągle się zmieniamy. Patrzę w jego niebieskie oczy i Kocham. Czuję się Kochana. To nie jest uczucie „na swój sposób”. To 100% jedyne w swoim rodzaju. Jedynie tak bliskie chęci bycia z kimś. Nie bywania. Bycia. Nawet, gdy jesteśmy daleko i na dłużej, czy krócej. Wracamy do siebie, jak w tym powiedzeniu o puszczaniu wolno.

Czaruje mnie to, że tak różni ludzie tak do siebie pasują. Podobno przeciwieństwa się przyciągają, albo podobieństwa. Kocham naszą miłość. Kompletnie nas nie wiąże, a działa jak magnes, który wzajemnie przyciąga. Mamy wspólne DNA. Wspólne życie nam to dało. Bez dziecka. Mieliśmy to chyba przed początkiem świata. Mieliśmy się spotkać. Czasami myślę, że nasze dusze tak zdecydowały, zanim się urodziliśmy. Wielka przyjaźń. Tak. To przede wszystkim wielka przyjaźń. On jest strasznie mądrym człowiekiem, ja jestem jaka jestem w swoim świecie, a przy nim czuję się bezpiecznie z tą swoją swojością. Nie, nie na poziomie materialnym, czy organizacyjnym. To obszary, które sama ogarniam bez trudu. Czuję się przy nim komfortowo jako człowiek i wyjątkowo jako kobieta a to naprawdę nie jest oczywiste.

Jesteśmy tak bardzo wolni w tym małżeństwie, jak tylko można. Czysty wybór i pragnienie, chęć bycia razem, dojrzała miłość, tym bardziej, że nauczyliśmy się już tak dużo, tak bardzo… Co prawdopodobnie by skwitował „Co ty bredzisz?”. Tak. Do tego jego poczucie humoru. No kocham. ❤️ To wszystko się zmienia, nie wszystkie zmiany rozumiem, nie zawsze, nie wszystko, ale sobie myślę…

Poczekaj. Wszystko w swoim czasie. Śpieszysz się gdzieś? Nie.

No to dalej.

18 lat.

Pełnoletni.

Dziękuję wszechświecie za to doświadczenie. 💗

Idziemy dalej? Poproszę.

2 uwagi do wpisu “18 lat… O wolności w związku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.