Dystansie mój kochany

No to się tak porobiło, że gdyby ktoś mi znowu powiedział, że oszalałam, to moja reakcja jest krótka : ja? Popatrz na świat. Przy tym, co się dzieje, to ja się czuję do znudzenia normalna.

Jeszcze wiosną zastanawiałam się, jak to wszystko wpłynie na świat, na ludzi. Pytanie nadal w trakcie procesowania, ale widać jedno : świat powoli odpalmił.

Oczywiście dezinformacja, fakenewsy, strach, chaos, ciągle zmieniane zasady w sposób pozbawiony jakiekolwiek logiki rulez, ograniczenie dostępu do aktywności, które działają prozdrowotnie, zaburzone działanie i myślenie w wielu obszarach. Ale na meeega skalę. Serio. Niby sie czasami w życiu wydaje, że już bardziej się nie da, a tu proszszsz. O jak bardzo.

Owszem, ja nadal w przystani spokoju i dystansu. Zawdzięczam to też parszywej łatwości w asymilacji i odnajdowania w określonych warunkach, ale niezmiennie i przede wszystkim też szczęściu do ludzi, bo mam nadal otoczenie, które nie fiksuje. Uf.

Trochę tak sobie myślę, że z ludzi obecnie strasznie wychodzi wszystko. Charaktery, relacje, emocje. Wszystko wybija miejscami, jak gówno z szamba, albo wyrzuca diamenty z głębin.

I tak sobie myślę, może to i dobrze. Może niech się ta masa przeczyści. Może niech ludzie wyrzucą z siebie wszystko, co ich tam gryzie, boli, czego się boją, czego nienawidzą, czego mają dość w życiu. Może to czas jakiegoś resetu. Kto potrzebował.

Dla wielu osób to dobry czas, dla wielu koszmarny, dla wielu przełomowy. Masa ludzi widzi w tym jakieś mistyczne etapy. Dla wielu jest „mam to wszystko w dupie”. Różnie, jak nigdy wcześniej, bo też wcześniej tyle ludzi na Ziemi nie było.

Kurcze, życie jest zawsze tu i teraz. Zawsze tu I teraz. Co byśmy sobie tam w głowach nie wmawiali, to mamy naprawdę tylko tu i teraz. Nie tam i kiedyś. Tu i teraz.

To nie jest wcale to, co jest „na zewnątrz”. To tylko to, czym sami zajmujemy swoją przestrzeń.

To takie proste.

Pewnie dlatego dobrze i spokojnie mam w serduchu, które już od wieków jest jak witraż i dlatego docierają do mnie tak różne kolory z tzw. rzeczywistości. Różne. Świat nadal ma różne kolory.

Świecie, poukładaj się dobrze. No bo ten bajzel tam, w końcu osiągnie jakiś punkt krytyczny, a potem? Jakie kolory będą po tej burzy?

Nie wiem. Ja jestem na to wszystko za mała, dlatego żyję sobie swoim życiem, pracą, pasjami, się grzecznie wysypiam. Prostota życia ma u mnie swoje miejsce bez zmian.

No cóż. Nuda. Na tle świata to po prostu zieeew.

No. Tak. Powiem cicho, dbajmy o siebie i nie zwariujmy.

Pozdrawiam ciepło

Marzena

Zdjęcie : zachód Słońca.

2 uwagi do wpisu “Dystansie mój kochany

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.