Polska. Za co kocham ten kraj? 11 ja 11.11

11.11. Niepodległość. To słowo ma w sobie tak piękną siłę i wolność. Niby jednoznaczne, a i tak każdy czuje je po swojemu. Przy całym pierdolniku, weszłam na dach świata swojego, usiadłam i pomyślałam, czemu ja w ogóle siedzę akurat tu? Miałam w życiu tyle możliwości zmiany kraju, czy kraju i kontynentu, a jak ten sztywny pal azji wbiłam tu korzenie na maksa. Czemu? Za co kocham te kraj? No bo, że kocham, to jasne. Bez miłości to ja nie lubię. Może ta miłość, to patologia, ale jednak chyba nie, ponieważ serce mi drży ze szczęścia, gdy myślę o… Hm.

Zbieram myśli i lecę :

1. Miłość. No tak. Ja tu miłość czuję na różne sposoby. Kocham mój Gdańsk, ludzi, polskie dni i noce, myśli nieuczesane, język, słowa, znaki. Wielowymiarowe znaczenie słów. I deszcz za oknem.

Kocham też romantycznie oczywiście, kocham po słowiańsku. Sercem i duszą. Po polsku.

2. Wolność wyboru. Dobra, żeby była jasność. Nie ma przepisu, który by mi ją zabrał. Wolność jest jak kobieta. Ja jestem kobietą. Kobiety w różnych krajach miewają różnie, bo jeszcze nie wiedzą, albo nie chcą tego zmieniać i myślą, że musi być tak, jak im mówią innymi. No, ja jestem Polką. Z tych Polek, które sobie swoimi drogami do swoich celów idą w swoim tempie, nawet jak od życia dostają dziwne niespodzianki, to się otrząsną, pomasują obolałe miejsce, albo dadzą pomasować komuś, kto się zna I idą dalej. Albo jak trzeba komuś z liścia się da. Dla porządku. No to się ma we krwi. Nawet jak tym celem będzie święty spokój, co jest mega luksusem obecnie. Też się da. Życie tu też wspaniale zaskakuje. Bezmiernie. Do łez radości i zaskoczenia, do okrzyku zachwytu. Do uścisku z radości.

Chociaż w głębi duszy jestem totalną obywatelką świata i niby wszędzie mi dobrze, to jednak wybieram ciągle Gdańsk. Polskę. Tu mam serce.

3. Ludzie. O Bogowie, moi rodacy… , tak popieprzonego narodu ni ma. Żodyn taki nie jest. Kocham ten pierdolnik charakterów, poglądów, wyglądów. Mordy moje. Byq ten i tamten. Babeczki cudowne. No i naprawdę jak myślę o bardzo i mniej bliskich, rodzinie, znajomych, przyjaciołach, ludziach tu i tam w takich czy innych relacjach ze mną. Kocham ten kraj.

4. Dom. Noooo. Gdańsk szczególnie. Moje Miasto. Ja uważam, że Gdańsk to nie miasto, to styl życia. Madonna śpiewa „I don’t like cities, but I like N. Y.”, to ja tak mam z Gdańskiem. Tzn. Nie do końca, bo lubię miasta, ale tu chodzi o drugie dno. O, mam swoje ulubione miejsca, widoki np. Jaram się za każdym prawie razem, gdy stojąc na skrzyżowaniu przy Placu Zebrań mam widok na stocznie. Kocham to. Te żurawie… No moje. Ok, ok. W innych miastach i miejscach też miewam takie swoje punkty fleszy, ale idźmy dalej. Dom. Polska.

5. Pasje. To tu spełniam się w tym, co kocham. Tu mam swój taniec (jestem największym nieogarem w historii, ale jak się wchodzi pod wysoko zawieszoną poprzeczkę, to cóż). Kocham to. Czasami jednocześnie kocham i nienawidzę, ale to takie klasyczne hate- love. Więcej love, bo jednak no tak, z reguły jednak czuję to i kocham odpłynąć w tańcu. Hm. To Polska, Gdańsk dają mi super punkt wypadowy do podróży. Nawet tych bliskich. Nawet na spacer po Kaszubach. Robienie zdjęć, chociaż kompletnie zapominam robić je wtedy, gdy warto chwytać chwilę. Wtedy się w tej chwili zatracam. Albo moje kochane rysowanie, malowanie, pisanie książki, do której ciągle zmieniam podejście. Dojrzewam. Ale też czytanie, możliwość sięgania po wiedzę w ulubionych dziedzinach, nauce. Rozmowy wielogodzinne o świecie, nauce, życiu. Kocham. I milczenie wspólne. Naprawdę można w naszym kraju spełniać się w czymkolwiek. Można spokojnie wypełnić czas wg uznania.

Sztuka, kultura, miejsca. Kocham Polskę za widoki. Za morze, góry, równiny, naturę, lasy, powietrze, zwierzęta, roślinność. Kocham miasta, miasteczka i wsie. Czasami przepiękne, czasami brzydale straszne, ale i tak kocham. Architektura, kolorystyka, sztuka, style. Teatr (czekam na powrót do rytuału wręcz wyjść czy wyjazdów do teatru z przyjaciółką) . Kino. Proza. Poezja. Muzyka. Wszystko ekspoduje różnorodnością. Cudowne. I jedzenie wspaniałe. Mhm.

6. Korzenie. To Polskę, Gdańsk wybrali moi przodkowie. Twardzi ludzie, niezłomni, z zasadami. Mieli mnie za czarną owcę, ale wiem, że mnie kochali bardzo i nigdy nie odtrącili mimo różnic i mojego charakteru. Tak. Kocham Polskę za krew, jaką mam w żyłach. Chociaż przeszła tu z Kresów, chociaż przeszli tak wiele. Z tą wschodnią nutą i siłą. Naprawdę czuję wielki Respekt przed przodkami. Jeśli mam ich krew, siłę, wolę życia, to chylę czoła i jestem jednocześnie dumna. Polska niezłomność. Dla nich Polska była wielka I bezcenna. Jestem tak bardzo Polką, jak tylko można. Ale i Europejką. Bardzo. Cień przodków widzę w wyobraźni, jak cień dawnych królów we „Władcy Pierścieni”.

7. Praca. Tak. To też ważne. W Polsce mam pracę optymalną. Doceniam. Doszłam do niej bardzo ciężką pracą własną, ale doszłam. Owszem, gdziekolwiek indziej mogłabym wycisnąć z siebie i pracy więcej, ale ja żyję w równowadze slow life. Balans. Mieć czas na pracę, życie prywatne. Odpoczynek. To ważne. Mam to. W Polsce.

8. Pogoda. Umiarkowany klimat jest jednak ok. Pewnie, że mogłoby być dłużej ciepło i jasno, ale z drugiej strony ekstremalne odchylenia na dłuższy czas nie są dla mnie. Tropiki jak i klimat okołobiegunowy. Fenks. Pojechać, doświadczyć i wrócić. Tu jest ok. Kocham nasze pory roku. Piękne są i akuratne. Można jednoczenie kochać, narzekać i tęsknić. Po polsku.

9. Dostęp do informacji. Codziennie cały świat, nauka, wiedza, na wyciągnięcie ręki. Cały świat. Każdego dnia. To nie jest oczywiste. Np. w Chinach to nie jest to takie proste.

10. Emancypacja. 100%. Chociaż wcale nie mam potrzeby nią epatować na każdym kroku. To, że jestem kobietą nie ma tak naprawdę znaczenia. Właśnie sobie przypomniałam, że nią jestem. Tak. Bo przede wszystkim czuję się wolnym człowiekiem. Ale kobietą w Polsce być też jest ok. Naprawdę. Można się tego nauczyć. Teraz jest szczególny czas, ale chyba I tak dzieje się dużo w tym względzie globalnie. To dobrze. Ciężko, ze względu na pandemię, ale dobrze. Czas kobiecej energii.

11. Początek. Na końcu. Dzieciństwo, dorastanie w PRL. To były czasy. Mimo różnych sytuacji dla dziecka trudnych, dzieciństwo wspominam z wielkim sentymentem. Tu się zaczęłam. Tu zabiło moje serce pierwszy raz.

Marzena

Zdjęcie : słowa o. Pio. Piękne, prawda?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.